Zebraliśmy pytania, które rolnicy zadają nam najczęściej: o ceny, przepisy, terminy i to, jak wygląda zabieg. Nie ma tu Twojego pytania? Zadzwoń.
Stawki są w cenniku. Na cenę wpływa uprawa (sad i winnica to więcej pracy niż równe pole zbóż), wielkość i kształt pola, przeszkody, dojazd i liczba zabiegów w sezonie. Przy kilku zabiegach na tym samym polu ustalamy cenę za cały sezon, a przy dalekim wyjeździe łączymy zlecenia z jednej okolicy.
Tak, pod warunkami. Drony rolnicze latają na podstawie zwolnienia Prezesa Urzędu Lotnictwa Cywilnego dla dronów do 180 kg. W przepisach o ochronie roślin dron jest traktowany jak sprzęt agrolotniczy, więc zabieg musi spełniać warunki dla takiego sprzętu, a środek trzeba stosować zgodnie z etykietą. Nasi piloci mają pełne uprawnienia do lotów agrolotniczych, a każde zlecenie sprawdzamy, zanim podamy termin.
Z powietrza nie wolno stosować środków chwastobójczych (poza zwalczającymi rośliny pasożytnicze), desykantów ani środków z najwyższych kategorii zagrożenia. Wynika to z art. 38 ustawy o środkach ochrony roślin. Dlatego herbicydów dronem nie podajemy. Fungicydy, insektycydy, nawozy dolistne i biostymulatory to codzienna praca.
Ty, jako zamawiający. Środek ochrony roślin i wodę zapewnia klient. My przyjeżdżamy z dronem, bateriami, pilotem i całym sprzętem do zabiegu. Jeśli nie wiesz, ile środka przygotować, policzymy to przy ustalaniu terminu.
Gdy wiatr nie przekracza 4 m/s, bo tyle dopuszczają przepisy dla sprzętu agrolotniczego, i gdy nie pada. Temperaturę i porę dnia dobieramy do etykiety środka. Termin ustalamy z wyprzedzeniem, a dzień zabiegu potwierdzamy według prognozy. Przy upałach często latamy wcześnie rano albo wieczorem.
Tak, i to jedno z miejsc, gdzie różnica jest największa. Dron leci po zaplanowanej trasie i trzyma stałą wysokość nad koronami drzew albo rzędami winorośli. Nachylenie terenu nie ma dla niego znaczenia, a nikt nie musi wjeżdżać ciągnikiem na stromy stok.
To zależy od uprawy, kształtu pola, przeszkód i dawki cieczy na hektar, więc nie podajemy jednej liczby. Mamy dwa Agrasy T50 i sześciu pilotów, więc przy dużym zleceniu pracujemy dwoma zespołami równolegle. Czas zabiegu podajemy przy ustalaniu terminu, osobno dla każdego pola.
To wskaźnik liczony ze zdjęć w świetle czerwonym i bliskiej podczerwieni. Zdrowa, gęsta roślinność odbija dużo podczerwieni, więc na mapie świeci na zielono. Rośliny osłabione albo rzadkie wychodzą na żółto i czerwono.
Gdy roślina ma już liście, a przed Tobą decyzja o nawożeniu albo zabiegu. W zbożach najczęściej wiosną, od krzewienia do strzelania w źdźbło. W rzepaku jesienią przed zimą albo wczesną wiosną.
Ortofotomapę pola, mapę NDVI i opis miejsc, które warto obejrzeć z ziemi. Na życzenie robimy z tego mapę zmiennej dawki. Raport dostajesz w PDF, a pliki map w formacie, którego potrzebujesz.
Mapa z drona ma rozdzielczość kilku centymetrów, a satelitarna zwykle kilku metrów. Dron leci pod chmurami i w wybranym dniu, a na zdjęcie z satelity trzeba czekać na bezchmurne niebo. Mapa satelitarna jest tańsza, ale do decyzji na konkretnym kawałku pola mapa z drona jest dokładniejsza.
Stawki są w cenniku. Przy dużych polach i kilku nalotach w sezonie cena za hektar spada. Jeśli i tak przyjeżdżamy na oprysk, nalot możemy zrobić przy okazji.
Jeśli ma sterowanie dawką z terminala i obsługuje mapy aplikacyjne, to zwykle tak. Podaj model, a plik mapy przygotujemy w formacie, który obsługuje.
Z naszego nalotu multispektralnego i mapy NDVI. Jeśli masz mapy plonów albo zasobności gleby, możemy je uwzględnić.
To zależy od tego, jak bardzo zróżnicowane jest pole. Na polu wyrównanym różnica będzie mała, na polu z wyraźnymi strefami duża. Nie obiecujemy procentów przed nalotem.
Do ogólnego podziału pola na strefy często tak. Mapa z drona jest dokładniejsza: ma rozdzielczość kilku centymetrów i powstaje w dniu, który wybierzesz, a nie wtedy, gdy nad polem nie ma chmur.
Stawki są w cenniku. Mapę VRA zwykle robimy razem z nalotem NDVI, więc wyceniamy je razem.
Przy masowym wylęgu gąsienic, zwykle pod koniec pierwszej albo na początku drugiej dekady lipca. Drugi zabieg robi się zwykle 7 do 10 dni później. Termin ustala się na podstawie monitoringu plantacji i komunikatów sygnalizacyjnych, bo zależy od pogody.
Chrząszcze stonki pojawiają się zwykle od połowy lipca. Oprysk wykonuje się od drugiej połowy lipca do pierwszej połowy sierpnia, a w razie potrzeby powtarza po 7 do 14 dniach. W Polsce nie ma ustalonego progu szkodliwości, w krajach sąsiednich przyjmuje się 5 do 10 chrząszczy na roślinę.
W lipcu kukurydza ma zwykle ponad dwa metry. Z ziemi potrzebny jest opryskiwacz szczudłowy, którego większość gospodarstw nie ma, a zwykły opryskiwacz łamie rośliny. Dron przelatuje nad łanem i nie dotyka ani jednej rośliny.
Przy umiarkowanej presji omacnicy kruszynek często wystarcza. Przy silnym nalocie i przy stonce kukurydzianej, na którą kruszynek nie działa, potrzebny jest oprysk. Kruszynka i oprysk można łączyć w jednym sezonie.
Klient. Środek ochrony roślin, preparat z kruszynkiem i wodę do oprysku zapewnia zamawiający, a my wykonujemy zabieg dronem.
Stawki są w cenniku. Oprysk i rozłożenie kruszynka wyceniamy osobno, za hektar. Przy kilku polach kukurydzy i dwóch terminach ustalamy cenę za cały plan ochrony.
Nie. Szkodę szacuje komisja w trybie przepisów Prawa łowieckiego. Nalot daje dokładny pomiar powierzchni i zdjęcia z całego pola, które możesz przedstawić podczas oględzin i szacowania.
Wniosek składa właściciel albo posiadacz gruntu w terminie 3 dni od stwierdzenia szkody, na papierze albo elektronicznie. Zwykle trafia do dzierżawcy albo zarządcy obwodu łowieckiego. Dla szkód od dzików na łąkach poza okresem wegetacji obowiązuje termin pozwalający oszacować szkodę przed przywróceniem łąki do stanu pierwotnego. Podstawa: § 2 rozporządzenia z 16 kwietnia 2019 r. (Dz.U. 2019 poz. 776).
Przepisy wprost pozwalają ustalić obszar uprawy na podstawie zdjęć z bezzałogowych statków powietrznych (§ 3 ust. 6 pkt 5 tego samego rozporządzenia). Procent zniszczenia i sprawcę szkody ocenia jednak zespół szacujący w terenie.
Najczęściej w kukurydzy, zbożach, rzepaku, ziemniakach i na łąkach. Z drona dobrze widać wyłożone, zryte i wyjedzone fragmenty pola.
Praktycznie od razu po zgłoszeniu. Mamy sześciu pilotów, więc zwykle ktoś jest w stanie wyjechać jeszcze tego samego albo następnego dnia. Przy szkodach łowieckich liczy się czas, bo wniosek składa się w 3 dni od stwierdzenia szkody, a dziki nie przestają ryć.
Stawki są w cenniku. Pomiar wyceniamy za pole: cena zależy od jego powierzchni i dojazdu. Jeśli szkody są na kilku polach w jednej okolicy, mierzymy je podczas jednego wyjazdu.
Najczęściej nanosimy ReduSol, a jesienią zmywamy go ReduCleanem. Możemy też pracować na innych preparatach cieniujących i zmywających. Preparat i wodę zapewnia klient, a zabieg wykonujemy według zaleceń producenta.
Wiosną, zanim słońce zacznie przegrzewać rośliny, zwykle od marca do maja, zależnie od uprawy. Jesienią cieniówkę się zmywa, żeby zimą wpuścić jak najwięcej światła.
Dron nie dotyka dachu. Leci nad szklarnią na stałej wysokości i natryskuje preparat z góry. Na konstrukcję nie wchodzi nikt, więc nie ma też ryzyka pękniętej szyby pod butem albo upadku z wysokości.
Cennik zaczyna się od 2 300 zł netto za hektar szklarni, szczegóły są w cenniku. Przy cieniowaniu i myciu w jednym sezonie cenę ustalamy łącznie. Preparat i wodę zapewnia klient.
Nawozy granulowane o w miarę równej granulacji, na przykład saletrę czy mocznik. Przed zabiegiem sprawdzamy, czy dany nawóz dobrze przechodzi przez system rozsiewu.
To wysiew nasion międzyplonu na kilka tygodni przed zbiorem rośliny głównej. Nasiona kiełkują pod osłoną łanu, a po żniwach pole jest już zielone, bez osobnego przejazdu siewnikiem.
Tak. Z mapy NDVI robimy mapę zmiennej dawki, a dron zmienia ilość nawozu w trakcie lotu.
Stawki są w cenniku. Cena zależy od dawki (przy dużej dawce dron częściej wraca po nawóz), powierzchni i dojazdu. Nawóz i nasiona zapewnia klient.
Zostaw numer i napisz, o co chodzi. Oddzwonimy.