Pryskamy dwoma dronami DJI Agras T50. Dron nie wjeżdża w łan, więc zabieg robimy po deszczu, w wysokiej kukurydzy i na stromym zboczu, wtedy, kiedy roślina tego potrzebuje. Baza w Krakowie, zlecenia w całej Polsce.
Agras na polu przed zabiegiem
Bez wjazdu w łan
Zero kolein, zero ścieżek technologicznych, zero złamanych roślin.
Winnice i sady na zboczach
Ciecz roboczą nanosi dron rolniczy lecący dwa, trzy metry nad uprawą. Zanim wystartuje, wyznaczamy na mapie granice pola, przeszkody (słupy, linie, drzewa) i trasę lotu. Potem dron leci nią sam, pasami o stałej szerokości, a pilot pilnuje przebiegu zabiegu i pogody.
Pozycję trzyma dzięki RTK, z dokładnością do kilku centymetrów. Pasy się nie dublują i nic nie zostaje pominięte, także na klinach i nieregularnych krawędziach pola. Strumień powietrza z wirników dociska krople do liści, także w gęstym łanie i w koronach drzew.
Dron zabiera mniej cieczy niż opryskiwacz, więc pracuje na mniejszej objętości wody na hektar, w granicach podanych w etykiecie środka. Gdy kończy się ciecz albo bateria, wraca w miejsce startu, a zespół w kilka minut uzupełnia zbiornik i zmienia baterię.
Nie wiesz, czy Twoje pole się nadaje? Zadzwoń. Po kilku pytaniach powiemy wprost, czy dron ma sens.
Przy dużym zleceniu na pole wyjeżdżają dwa zespoły naraz. Dzięki temu krótkie okno pogodowe wystarcza na więcej hektarów.
drony do oprysku w naszej pracy
pilotów z uprawnieniami agrolotniczymi
prowadzenie z dokładnością do centymetrów
maksymalny wiatr przy zabiegu
Dron nie zastępuje opryskiwacza na każdym polu i nie będziemy udawać, że jest inaczej. Na dużym, równym i suchym polu ciągnik bywa tańszy. Dron wygrywa tam, gdzie wjazd w pole kosztuje plon, czas albo jest niemożliwy.
| Cecha | Dron rolniczy | Opryskiwacz ciągnikowy |
|---|---|---|
| Wjazd w pole | Nie wjeżdża, startuje z drogi albo miedzy | Wjeżdża, potrzebuje ścieżek technologicznych |
| Mokra gleba | Zabieg możliwy od razu | Koleiny i ugniatanie gleby albo czekanie |
| Wysoka kukurydza i rzepak | Przelot nad łanem | Łamanie roślin na przejazdach |
| Zbocza i tarasy | Nachylenie bez znaczenia | Ograniczony albo niemożliwy wjazd |
| Woda na hektar | Kilkanaście litrów, w granicach etykiety | Zwykle od 100 do 300 litrów |
| Duże, równe i suche pole | Działa, ale bywa droższy | Zwykle szybszy i tańszy |
Zboża i rzepak. Tu najważniejszy jest termin. Fungicyd na kłos albo insektycyd w rzepaku trzeba podać w konkretnym oknie, a ono lubi wypadać zaraz po deszczu. Dron robi zabieg bez wjazdu i bez strat na przejazdach.
Kukurydza. Dron przelatuje nad roślinami, które mają już ponad dwa metry. Bez opryskiwacza szczudłowego i bez łamania łanu.
Sady i winnice. Dron leci nad rzędami, a strumień powietrza z wirników wciska ciecz w korony. Na stromych stokach to często jedyny sposób na zabieg bez ryzyka dla ludzi i sprzętu.
Drony rolnicze latają na podstawie zwolnienia Prezesa Urzędu Lotnictwa Cywilnego dla dronów do 180 kg: w zasięgu wzroku pilota, do 30 m nad ziemią i z zachowaniem odległości od osób postronnych. Nasi piloci mają pełne uprawnienia do lotów agrolotniczych.
W przepisach o ochronie roślin dron jest traktowany jak sprzęt agrolotniczy. Środki stosujemy zgodnie z etykietą: uprawa, agrofag, dawka i liczba zabiegów. Części środków, między innymi herbicydów i desykantów, nie wolno stosować z powietrza.
Dlatego każde zlecenie sprawdzamy, zanim podamy termin. Jeśli zabieg dronem nie jest możliwy albo nie ma sensu, mówimy to od razu, a nie w dniu zabiegu.
Mówisz, co i gdzie trzeba opryskać: uprawa, powierzchnia, termin i środek. Wystarczy numer działki albo pinezka na mapie.
Sprawdzamy środek i warunki zabiegu. Wyznaczamy granice pola, przeszkody i trasę lotu.
Przyjeżdżamy z dronem i zapasem baterii. Lecimy, gdy wiatr nie przekracza 4 m/s, a pora dnia pasuje do etykiety.
Dostajesz raport w PDF: opryskana powierzchnia, data i godzina, ślad lotu na mapie.
Stawki za hektar są w cenniku. Środek ochrony roślin i wodę zapewnia klient.
Sad i winnica kosztują więcej niż pole, bo dron leci wolniej i niżej. Na cenę wpływa też wielkość pola, dojazd i liczba zabiegów w sezonie. Przy kilku zabiegach na tym samym polu ustalamy cenę za cały sezon.
Stawki są w cenniku. Na cenę wpływa uprawa (sad i winnica to więcej pracy niż równe pole zbóż), wielkość i kształt pola, przeszkody, dojazd i liczba zabiegów w sezonie. Przy kilku zabiegach na tym samym polu ustalamy cenę za cały sezon, a przy dalekim wyjeździe łączymy zlecenia z jednej okolicy.
Tak, pod warunkami. Drony rolnicze latają na podstawie zwolnienia Prezesa Urzędu Lotnictwa Cywilnego dla dronów do 180 kg. W przepisach o ochronie roślin dron jest traktowany jak sprzęt agrolotniczy, więc zabieg musi spełniać warunki dla takiego sprzętu, a środek trzeba stosować zgodnie z etykietą. Nasi piloci mają pełne uprawnienia do lotów agrolotniczych, a każde zlecenie sprawdzamy, zanim podamy termin.
Z powietrza nie wolno stosować środków chwastobójczych (poza zwalczającymi rośliny pasożytnicze), desykantów ani środków z najwyższych kategorii zagrożenia. Wynika to z art. 38 ustawy o środkach ochrony roślin. Dlatego herbicydów dronem nie podajemy. Fungicydy, insektycydy, nawozy dolistne i biostymulatory to codzienna praca.
Ty, jako zamawiający. Środek ochrony roślin i wodę zapewnia klient. My przyjeżdżamy z dronem, bateriami, pilotem i całym sprzętem do zabiegu. Jeśli nie wiesz, ile środka przygotować, policzymy to przy ustalaniu terminu.
Gdy wiatr nie przekracza 4 m/s, bo tyle dopuszczają przepisy dla sprzętu agrolotniczego, i gdy nie pada. Temperaturę i porę dnia dobieramy do etykiety środka. Termin ustalamy z wyprzedzeniem, a dzień zabiegu potwierdzamy według prognozy. Przy upałach często latamy wcześnie rano albo wieczorem.
Tak, i to jedno z miejsc, gdzie różnica jest największa. Dron leci po zaplanowanej trasie i trzyma stałą wysokość nad koronami drzew albo rzędami winorośli. Nachylenie terenu nie ma dla niego znaczenia, a nikt nie musi wjeżdżać ciągnikiem na stromy stok.
To zależy od uprawy, kształtu pola, przeszkód i dawki cieczy na hektar, więc nie podajemy jednej liczby. Mamy dwa Agrasy T50 i sześciu pilotów, więc przy dużym zleceniu pracujemy dwoma zespołami równolegle. Czas zabiegu podajemy przy ustalaniu terminu, osobno dla każdego pola.
Zostaw numer. Oddzwonimy w ciągu jednego dnia roboczego i ustalimy uprawę, powierzchnię i termin. Wycena nic nie kosztuje. Maj, czerwiec i lipiec zapełniają się najszybciej.
Oprysk najlepiej działa razem z mapą: najpierw sprawdzamy pole z powietrza, potem dawkujemy.
02
03
04